True love overcome the worst of evils

True love overcome the worst of evils

niedziela, 28 września 2014

Rozdział 6

   W końcu całą naszą klasą siedzieliśmy przy ławkach w klasie. Siedziałam w drugiej ławce od ściany, a obok mnie siedziała Ola. Nasza wychowawczyni zaczęła mówić o tym jak to będzie tęskniła za naszą klasą i takie tam. Następnie każdy podchodził po świadectwo, dając jej w zamian bombonierkę albo czekoladę. Ja również wyjęłam z mojej torebki paczkę toffifee. Kiedy nadeszła moja kolej wyszłam z ławki i wręczyłam nauczycielce czekoladki, natomiast ona wręczyła mi świadectwo gratulując przejścia do następnej klasy.
   Po wszystkim wyszliśmy z sali, a następnie ze szkoły i każdy ruszył w swoim kierunku. Pod bramom zauważyłam czekającą na mnie Cleo.
     -No nareszcie.-Wykonała dziwny ruch rękami.-Ile ona was tam trzymała.
   Zaśmiałam się i poprawiłam torebkę na ramieniu.
     -No to o co chodzi?
     -Idziemy na zakupy-poinformowała mnie, a ja lekko pokręciłam głową i zmarszczyłam brwi.
     -Po co na zakupy-spytałam, wyjmując telefon z kieszeni, aby napisać Filipowi, że wrócę później do domu.
     -Jak to po co! Przecież musisz mieć sukienkę na bal, nie?-Uniosła w górę brwi.
     -Boże. Mam w domu mnóstwo sukienek!
     -Ta dwie i to żadna nie jest odpowiednia na taką imprezę. A wiesz przynajmniej jaki jest temat?
     -Jeszcze nie miałam okazji się dowiedzieć.-Uśmiechnęłam się słodko, bawiąc się palcami.
     -Średniowiecze. Czyli potrzebujesz sukni balowej. Takiej w jakich chodziły kiedyś kobiety.-Westchnęła głęboko i ruszyła w stronę przystanku autobusowego.
     -Średniowiecze?-prychnęłam.-Kto to wymyślił?-Ruszyłam za dziewczyną.
   Ona wzruszyła tylko ramionami.
     -A i jeszcze trzeba mieć maski.
     -Maski? Serio? Te imprezy robią się coraz denniejsze.-Zaczęłam energicznie kręcić głową, a Cleo zaśmiała się.-A ty masz już sukienkę?-zwróciłam się do brunetki.
     -Oczywiście.-Na jej ustach wykwitł szeroki uśmiech. Zaczęła grzebać w swojej kopertówce i po chwili wyjęła z niej telefon.-Sama zobacz.-Podała mi swój telefon ze zdjęciem sukienki.
   Sukienka wygląda po prostu prześlicznie. Jest cała czarna, na cienkie ramiączka, na brzuchu na gruby ciemno-brązowy pasek, który cały lśni. W dół schodzą czarne fałdy błyszczącego materiału, który jest przykryty innym prześwitującym i błyszczącym. Suknia rozszerza się od pasa, przez co wygląda jeszcze lepiej.
     -Śliczna-skomentowałam, oddając dziewczynie telefon.
     -Wiem, w końcu sama wybierałam.
   Zaśmiałam się i pokręciłam głową.
   Przez kilka minut czekaliśmy na autobus. Wsiadłyśmy do środka i ruszyliśmy w kierunku Warszawy, która leżała zaledwie pięć kilometrów dalej. Wysiadłyśmy po jakiś piętnastu minutach w samym jej środku. I zaczęłyśmy poszukiwania sklepów z ciuchami. W wielu z nich byliśmy już wcześniej, więc wiedzieli trochę gdzie co się znajduje. Po dwóch godzinach byłam już strasznie zmęczona, a nogi bolały mnie niemiłosiernie. Cleo była już na mnie wściekła, bo byliśmy w tylu sklepach i nie spodobała mi się żadna sukienka. Dziewczyna cały czas mówi, że ona to by ich już miała ze dwadzieścia. W końcu stanęliśmy przed następnym. Postanowiłam sobie, że tu muszę już coś w końcu kupić. Weszłyśmy do środka. Od razu podeszła do nas pracownica w biało czarnym stroju i spytała w czym może pomóc. Cleo poprosiła aby zaprowadziła nas do działu z sukniami balowymi. Kiedy dotarłyśmy na miejsce zaczęłyśmy przeglądać sukienki. Prawie wszystkie powtarzały się ze wcześniejszych sklepów. W końcu westchnęłam głośno i usiadłam na czarnej skórzanej pufie.
     -Nigdy nie znajdę sobie tej głupiej sukienki-zaczęłam narzekać, na co brunetka wkurzyła się jeszcze bardziej.
     -Jak nie chce ci się szukać to na pewno.
     -Przepraszam.
   Odwróciłam głowę w stronę znajomego mi już wcześniej głosu i zauważyłam tą samą dziewczynę co wcześniej.
     -Widzę, że potrzebujecie sukienki. Mamy na stanie jeszcze jedną, które są naprawdę ładne. Może ona się nada?
     -Świetnie!-Cleo klasnęła w dłonie.-Czy mogłabyś nam ja pokazać.
     -Oczywiście.
   Po chwili dziewczyna zniknęła z pola naszego widzenia.
     -Nareszcie moje męczarnie się skończą.-Cleo złożyła ręce jak do modlitwy i spojrzała w niebo.
     -Przecież to ty chciałaś iść na te zakupy-przypomniałam jej.
     -No tak, ale nie myślałam, że będzie aż tak źle.
   Prychnęłam pod nosem i skrzyżowałam ręce na klatce piersiowej.
   Po chwili wróciła owa dziewczyna, trzymając w rękach śnieżnobiałą suknię. Podeszła do nas i uśmiechnęła się.
     -Proszę oto ona.
   Cleo szybko wzięła ją od niej.
     -Wow.-Rozszerzyła oczy.-Jest boska.-Odwróciła się w moją stronę i trzymając wieszak przystawiła ją do mojego ciała.-Będziesz wyglądać odstrzałowo.-Uśmiechnęła się szeroko.
   Wzięła sukienkę i obejrzałam dokładnie. Jest śliczna. Cała bielutka, bez ramiączek. Pod piersiami biegnie niebieski, błyszczący pasek i taki sam na biodrach. Między nimi dwoma jest przewiązany prześwitujący materiał, zawiązany z tyłu w zgrabny supeł i opadał na gładką suknię, która się gała do samej ziemi.
     -Naprawdę jest śliczna-przytaknęłam brunetce.
     -Tak. A teraz idź się przebierz. Chcę cię w niej zobaczyć.
   Pokiwałam głową i weszłam do jednej z przymierzalni, zamykając za sobą drzwi. Powoli, aby niczego nie zniszczyć, założyłam suknię i spojrzałam w lustro. Śliczne. Uśmiechnęła się sama do siebie i wyszłam z pomieszczenia.
     -Wyglądasz świetnie-powiedziała podekscytowana Cleo, a dziewczyna stojąca obok pokiwała zgodnie głową.
     -Ale to jeszcze nie koniec-powiedziała i podeszła do mnie.
   Chwyciła dół sukni i podniosła do góry. Odruchowo chwyciłam górną część, ale pracownica powiedziała żebym nie ruszała. Wzięłam dłonie i przyglądałam się jej działaniom. Dolny niebieski, błyszczący pasek podniosła lekko do góry i wsadziła tam materiał i przez chwilę coś robiła. Następnie odsunęła się.
   Dotknęła palcami miejsca i spojrzałam na dziewczynę.
     -Pod spodem są małe guziczki. Jak chcesz mieć krótką sukienkę po prostu przypinasz jej końce tak jak j to zrobiła.
     -Ale super.-Cleo lekko otworzyła usta z podziwu i podeszła do mnie zapinając następnego guzika.
   Pracownica poszła w jej ślady. Po chwili obie stanęły kilka kroków przede mną i kiwały głowami.
   Spojrzałam w dół. Rezultat końcowy był zachwycający. Na dolnej części porobiły się fałdy, dlatego, że suknia na dole jest szersza niż u góry. Z tyłu do ziemi nadal zlatywały przezroczyste paski materiału. Wyglądało to pięknie.
     -Nareszcie znaleźliśmy odpowiednią sukienkę-powiedziała Cleo, podchodząc do mnie i przytulając.-Jeszcze tylko buty.
   Westchnęłam głośno i przebrałam ponownie moją białą koszulkę i spódniczkę. Poszłyśmy do kasy zapłacić za sukienkę. Dobrze, że wzięłam pieniądze. Niestety na sukienkę mi nie starczyło i Cleo musiała dopłacić. Obiecałam jej, że wszystko oddam jej jutro. Wyszłyśmy ze sklepu, dziękując dziewczynie za sukienkę. Teraz zostały tylko buty. Z tym nie zeszło tak długo. Bo już w drugim sklepie znaleźliśmy idealne buty. Niebieskie, błyszczące, na paski z lekką szpilką.
   Powoli kierowałyśmy się w stronę przystanku autobusowego. Kiedy byłyśmy już na miejscu, klapnęłam na ławkę oddychając głęboko. Wyjęłam telefon z kieszeni i spojrzałam na zegarek. Dochodziła piętnasta. No ładnie. Odblokowałam telefon. 2 nowe wiadomości. Weszłam w pierwszą. Od Filipa.
   "OK, tylko wróć żywa do domu"
  Pokręciła głową i otworzyłam drugą. Ta była od Alex.
   "Bella. Za pół godziny pod kawiarnią 'Meet Love' czekam"
   Wiadomość została wysłana czterdzieści minut temu.
     -O Boże! Zapomniałam.
   Szybko odpisałam jej, że będę za dziesięć minut. Wyjaśniłam sytuację Cleo i że musi niestety jechać sama do domu, a następnie pożegnałyśmy się. Chwyciłam moje torby, machając jeszcze dziewczynie i pobiegłam w stronę kawiarni.
   Kiedy dotarłam na miejsce Alex stała pod drzwiami z rękami skrzyżowanymi na klatce piersiowej.
     -Przepraszam dopiero co skończyłyśmy zakupy-powiedziałam, kładąc paczki na ławce nieopodal.
     -Cześć. Co kupiłaś?-Podeszła do mnie i otworzyła pierwszą z butami i wyjęła jednego z pudełka.-Uuu ładne.-Następnie zajrzała do reklamówki z sukienką. Wzięła do ręki metkę i spojrzała na rysunek na niej.-Niezła.-Pokiwała głową.-Zobaczysz jaką ja sobie kupiłam.
     -Z kim idziesz?-spytałam siadając na ławce.
   Dziewczyna zawahała się przez chwilę.
     -Z Dawidem-powiedziała w końcu niepewnie.
   Z Dawidem? Trochę mnie zdziwiła jej odpowiedź. Przecież zawsze mówiła, że on jest głupi i od tego czasu jak się do mnie przystawiał cały czas opowiadałam jej o tym jaki jest nachalny, a ona się ze mną zgadzała.
     -Czyli ty też będziesz tańczyć.-Uśmiechnęłam się do niej.
   Dziewczyna odetchnęła z ulgą.
    -Ale...-Uśmiechnęłam się zadziornie, a ona spojrzała na mnie.-Zawsze mówiłaś, że jest głupi, brzydki i takie tam.
   Dziewczyna zaśmiała się.
     -Wiesz ale to było dawno. Gdybyś ty go teraz widziała.-Zrobiła rozmarzoną minę.
     -A coś mu się stało?
     -Oj stało i to dużo.-Zaczęła energicznie kiwać głową.-Gdybyś ty widziała jak on teraz wygląda.-westchnęła.
     -Jak?-uniosłam brwi w górę.
     -Zobacz sama.-Wyjęła z kieszeni telefon i po chwili podała mi go z włączonym zdjęciem chłopaka.
   Na początku go nie poznałam. Wyglądał zupełnie inaczej niż przed tym jak wyjechaliśmy. Musiał się tak zmienić podczas pobytu w Londynie. I że ja tego nie zauważyłam wcześniej.
   Chłopak teraz miał jaśniutkie blond włosy i grzywkę na bok lekko roztrzepaną, co wyglądało naprawdę pięknie z ciemnoniebieskimi oczami. Idealną cerę. Wyglądał naprawdę super.
   Oddałam telefon dziewczynie.
     -Naprawdę. Zmienił się-przyznałam jej rację. Ona tylko energicznie pokiwała głową.-A tak właściwie to po co mnie tutaj wyciągnęłaś, bo chyba nie po to aby porozmawiać o Dawidzie?
     -Oczywiście, że nie. Idziemy do fryzjera, a później do kosmetyczki.
     -Co? Znowu. Po co?-jęknęłam.
     -Znowu? Jak to po co? Przecież jutro bal. Trzeba się przyszykować.
     -Co się z wami dziś dzieje? Najpierw Cleo, teraz ty?
     -Nie narzekaj. Idziemy.
   Wzięła moje torby i złapała mnie za rękę ciągnąc za sobą.
   Chwilę później byliśmy na miejscu.
     -Tylko wiesz co, Alex? Ja nie mam już pieniędzy.-Uśmiechnęła się do niej.-Więc musimy niestety wracać do domu.-Zrobiłam smutną minę.
     -Starczy mi na nas obie.-Uśmiech nie schodził jej z twarzy.
   Wypuściłam ze świstem powietrze z ust i obie weszłyśmy do środka. Jak na razie wszystkie miejsca były pozajmowane, więc usiadłyśmy na krzesełkach czekając na naszą kolejkę.
     -A co ty chcesz właściwie zmieniać?
     -Najbardziej to myślałam o tobie. Już miałam wszystko zaplanowane, ale kiedy zobaczyłam tą sukienkę moje plany zastąpił nowy wspanialszy pomysł-opowiadała. Już chciałam zapytać jaki to pomysł, ale dziewczyna mnie wyprzedziła.-To niespodzianka. W razie czego jak ci się nie będzie podobało to możemy wszystko zmienić.
     -Zaryzykuję-przytaknęłam, bo już nie chciało mi się siedzieć w tej Warszawie.
   Po chwili podeszła do nas młoda kobieta i spytała, która z nas pierwsza. Alex od razu powiedziała, że ja. Odeszła na chwilę z kobietą na bok i wytłumaczyła jej jak ma wyglądać moja fryzura. Następnie podeszła do stolika, gdzie inna kobieta zajęła się jej paznokciami.
   Ciemnowłosa kobieta zakryła lustro ciemnym materiałem i podeszła do mnie,od razu biorąc się do pracy. Na początku rozczesała mi włosy i ścięła końcówki na prosto. Z przodu po bokach cieniując i skróciła już trochę za długą grzywkę, aby leciała gładko na czoło. Następnie umyła i zaczęła nakładać farbę. Co ta dziewczyna wymyśliła? Jak przemaluje mi włosy na różowo to będzie tego żałowała długo i boleśnie. W czasie kiedy farba musiała zostać na włosach kobieta, która robiła paznokcie Alex teraz zajmowała się moimi. Blondynka miała ciemnoniebieskie z czarnymi gwiazdkami. A moje po kilku minutach stały się jasnoniebieskie z nierównomiernie rozłożonym białym brokatem na końcach. Alex o wszystkim pomyślała. Na pewno będą idealnie pasować do sukienki.
   Fryzjerka ponownie wzięła się za moje włosy, jeszcze raz nakładając ten sam kolor farby. Alex miała już zrobione paznokcie u rąk i u stup teraz inna fryzjerka zajmowała się jej włosami. Po półgodzinie na moich paznokciach u stup również był ten sam kolor co u rąk. I nareszcie mam zmywaną ostatnią partię farby z włosów. Czyli, że zaraz będę mogła iść do domu. Niestety moje marzenia prysły kiedy kobieta zaczęła nakładać kolejną partię. Boże ile ona mi dała tam tych kolorów na głowie. Ale obiecałam, że poczekam aż skończą, a najwyżej jak mi się nie będzie podobać to zmienią kolor na ten co miałam poprzednio.
   Druga fryzjerka zrobiła dziewczynie naprawdę świetną fryzurę. Ścięła zawsze długą grzywkę na wysokość brody i pocieniowała, następnie zakręciła. A jej włosy sięgające prawie do pasa teraz zostały skrócone o pięć centymetrów i mocno ścieniowane, bo aż dotąd jak ma ściętą grzywkę. Na koniec mocno rozjaśniła jej końcówki.
   W końcu kobieta umyła i wysuszyła mi włosy. Podekscytowana, a zarazem przestraszona, patrzyłam na ciemny materiał, który po chwili znalazł się na krześle obok.
   Lekko otworzyłam usta i rozszerzyłam oczy. Chwyciłam w dłoń pukiel moich włosów, które teraz miały odcień jasnego blondu. A do tego było w nich mnóstwo niebieskich pasemek. Wyglądało to pięknie. Nigdy nie myślałam, że kiedykolwiek przefarbuję włosy na blond, a tymczasem Alex zrobiła to bez mojej zgody. Ale rezultat jest niesamowity. Przerzuciłam wszystkie włosy na lewą stronę i zaczęłam przeczesywać palcami.
     -I jak?-spytała Alex, stając za oparciem krzesła i patrząc w lusterko.
     -Jak na razie jeszcze trochę pożyjesz.-Zaśmiałam się, a dziewczyna zawtórowała mi.
     -Wiedziałam, że ci się spodobają.
   Wstałam ze swojego miejsca i obie ruszyłyśmy w stronę naszych rzeczy, dziękują kobietą. Alex jeszcze zapłaciła, bo dzisiaj byłam już spłukana.
     -Jak wpadłaś na taki pomysł? Ja to bym musiała się całą noc zastanawiać, aby wymyślić coś znośnego.
     -Pewna osoba podrzuciła mi ten pomysł.-Zdjęła swoją torbę z wieszaka i przewiesiła przez ramię.
   Ja również wzięłam siatki z zakupami, ale nigdzie nie mogłam znaleźć mojej torby.
     -Hej, Alex nie widziałaś mojej torby?-spytałam, przesuwając rzeczy innych ludzi.
     -A co? Nie ma jej?
   Podeszła do mnie i również przeszukała wieszak.
     -No właśnie nie ma.
     -Poczekaj spytał czy nie widzieli kogoś podejrzanego, kręcącego się w tym miejscu, a ty poszukaj jeszcze.
   Blondynka odeszła, a ja jeszcze raz sprawdziłam czy nigdzie nie ma mojej torby. To po prostu jakiś koszmar. Te wakacje zaczynam od kradzieży. Co może się jeszcze wydarzyć?
     -Niestety nikt nie widział nikogo podejrzanego-blondynka westchnęła i położyła mi dłoń na ramieniu.
     -Trudno. Dobrze, że nie miałam tam niczego ważnego. W końcu gimnazjalna legitymacja już mi się do niczego nie przyda, a zamek od drzwi zawsze można zmienić, w końcu mam w domu czterech chłopaków.-Na moich ustach pojawił się wymuszony uśmiech.
   Obie wzięłyśmy swoje rzeczy i wyszłyśmy z salonu, kierując się na przystanek.
     -A właśnie...-zaczęła.-Kto ci podsunął ten pomysł z włosami?-powróciłam do naszej poprzedniej rozmowy.
     -Ostatnio w kawiarni poznałam pewnego chłopaka i jakoś weszliśmy na twój wątek w rozmowie. Pokazałam mu twoje zdjęcie, a on powiedział, że najlepiej pasowały by ci blond włosy z niebieską pasemkom.
     -Chłopak? Musi mieć niezły gust.
     -Pewnie tak.-Wzruszyła ramionami.
*
Hej wszystkim! Przepraszam, że rozdział strasznie nudny, ale spokojnie akcja zacznie się dziać już na balu, więc się szykujcie. Do następnego rozdziału.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz