True love overcome the worst of evils

True love overcome the worst of evils

czwartek, 14 sierpnia 2014

Rozdział 3

     -OK, chłopaki. Czujcie się jak u siebie w domu. Ja wracam za kilka godzin.-powiedziałam biorąc telefon z szafki i wkładając go do kieszeni ciemnych dżinsowych spodenek.
     -Gdzie idziesz?-spytał Brad, odwracając się w moją stronę od telewizora i opierając łokcie na oparciu kanapy.
     -Ok koleżanki.
   Podeszłam do drzwi i zaczęłam zakładać buty.
     -Do tej co byliśmy u niej ostatnio?-spytał Harry również odwracając się w moją stronę.
     -W pewnym sensie.-Wyprostowałam się i poprawiłam bluzeczkę.
     -O super! To ja chcę iść z tobą.-Szybko podniósł się ze swojego miejsca.-Może dowiem się czegoś ciekawego.
     -Nie ma mowy. Zostajesz w domu.-Skrzyżowałam ręce na klatce piersiowej.
     -Dlaczego?-Stanął przy kanapie, z której przed chwilą się podniósł.
     -Bo nie. To ma być dziewczęce spotkanie.
     -To nie fair.-Spkrzyzował ręce na piersi.-Nie zostawia się gości samych w domu.
     -Nie rób scen Harry.-Odwróciłam się w stronę drzwi.
     -A gdzie idziesz?-Tym razem zatrzymał mnie głos Jamesa.-To znaczy w jakim kierunku?-dodał szybko.
     -Eee... Muszę wyjść poza miasteczko-wyjaśniłam.-A co?
     -Nic, nic. Tylko chciałem dziś jeszcze trochę pozwiedzać i pomyślałem, że mógłbym cię odprowadzić.
     -OK.-Wzruszyłam ramionami.-To zbieraj się.
     -Ej. To nie fair.-Harry poderwał się z miejsca.
     -Już to mówiłeś.-Wywróciłam oczami.
     -Ale czemu on może iść z tobą, a ja nie?-spytał z wyrzutem podnosząc do góry brwi.
     -O Boże.-Westchnęłam.-James nie idzie ze mną tylko mnie odprowadza, a to jest duża różnica.
     -Tak. Bardzo duża.-prychnął Harry.
     -Kurczę Brad powiedz mu coś.-Spojrzałam na chłopaka.
     -Mówię ci cos.-Powiedział obojętnie, nie odwracając wzroku od telewizora.
     -Dziękuję ci bardzo-prychnęłam.
     -Do usług.-Uśmiechnął się.
     -Pilnuj ich ciociu żeby nie puścili domu z dymem!-krzyknęłam.
     -Nie martw się o to.-Po chwili usłyszałam jej głos z kuchni.-Baw się dobrze.
W tym samym momencie James wyszedł z łazienki.
     -To co? Idziemy?-spytał stając obok mnie.
     -Pewnie.-Odwróciłam się w stronę drzwi.
Chłopak otworzył je i przepuścił mnie pierwszą. Następnie wyszedł on sam zamykając je za sobą. Wyszliśmy na chodnik i skręciliśmy w prawo. Na początku żadne z nas się nie odzywało. James cały czas rozglądał się dookoła. Pewnie ogląda tą naszą mieścinę zabitą dechami.
     -Ej, Bella-zagadną, nie patrząc na mnie.
     -Yhym-mruknęłam odwracając głowę w jego stronę.
     -Tamten chłopak, o którym mówiłaś wczoraj...-zaczął nadal nie patrząc w moją stronę.
     -Wiesz kto to ?-przerwałam mu, otwierając szerzej oczy.
Chłopak odwrócił się w moją stronę, ze zdziwieniem wymalowanym na twarzy.
     -Co?-Zmarszczył brwi.-Nic takiego nie powiedziałem.
     -To o co chodzi?-dopytywałam, ale już z mniejszym entuzjazmem.
     -Mogłabyś opisać mi jak on dokładnie wyglądał?-spytał z poważną miną.
     -A po co ci to?-Ciekawiło mnie dlaczego James interesuje się tą sprawą.
     -Tak z ciekawości pytam.-Wzruszył ramionami.
     -OK. To za dużo ci nie powiem, tylko tyle, że był dość wysoki i nieźle zbudowany. twarz zasłaniały mu okulary przeciwsłoneczne i kaptur.-Starałam się mu go opisać najlepiej jak mogłam, ale to jest niemożliwe.
     -Rozumiem-mruknął zamyślony.
     -Ale jak na niego spojrzałam to się szeroko uśmiechnął-dodałam.-Wydaje mi się, że to jakiś dzieciak robi sobie po prostu żarty. A wiesz do czego takie dzieciaki są zdolni.
     -O to nie musisz się martwic.-Zaśmiał się.-W końcu masz czterech obrońców, a wy tym mnie.-Wskazał na siebie palcem.
Zaczęłam się z niego śmiać. Nagle ponownie ogarnęło mnie to samo uczucie. W jednym momencie zesztywniałam, bojąc się odwrócić do tyłu. Z tego stanu wyrwał mnie głos Jamesa, ale nadal czułam na sobie czyjś wzrok.
     -To chyba tutaj.-Wskazał palcem na dwupiętrowy dom z białej cegły i fioletowym dachem. Kiwnęłam głową.-OK. To ja lecę. Do zobaczenia później.
     -Cześć.-Pomachałam w jego kierunku.
Chłopak odwrócił się i ruszył z powrotem w stronę mojego domu. W tym samym momencie to dziwne uczucie zniknęło.
   Odwróciłam się do tyłu. Nikogo za mną nie było. Nawet Jamesa. Musiał skręcić w jedną z uliczek. Odetchnęłam głośno i zapukałam do drzwi Cleo.
*
     -No dalej Bella, opowiadaj-popędzała mnie zniecierpliwiona Cleo, niespokojnie wiercąc się na swoim miejscu.
     -Już opowiadam.-Zaśmiałam się z dziewczyny, widząc jej minę.
     -Bella ja tu zaraz wykorkuję, jak nie powiesz mi zaraz co działo się w tym piekielnym Londynie. Wiem tylko tyle co pisali w Internecie-zawyła opierając głowę na dłoniach.
Ponownie zaśmiałam się z dziewczyny, która nie mogła doczekać się aż w końcu opowiem jej o pobycie w Londynie.
     -OK. Zaczynam.-Podniosłam ręce w geście obronnym, przełykając ślinę.-A więc...-przerwałam na co obie zgromiły mnie srogim wzrokiem.-Było fajnie-dokończyłam.
     -I tylko tyle.-Szatynka wytrzeszczyła oczy, a ja zaczęłam się z niej śmiać.-Jesteś podła.-Cleo skrzyżowała ręce na klatce piersiowej.
     -Bella opowiedz jej w końcu.-Teraz i Alex zaczęła mnie popędzać.
     -Jacy są chłopcy?-spytała Cleo.
     -Są...-Przyłożyłam rękę do brody, udając że się zastanawiam.-Cóż Liam jest zdecydowanie najpoważniejszy z całej piątki, a Zayn taki...-Ponownie zaczęłam się zastanawiać, ale tym razem na prawdę.
   Cóż z Zaynem zbytnio się nie zakolegowaliśmy.
     -Zayn jest taki fashion.-Uśmiechnęłam się.
     -Teraz Niall.-Cleo zrobiła rozmarzoną minę, na co mój uśmiech poszerzył się jeszcze bardziej.
     -On jest śmieszny i bardzo dużo je. No i Louis. Na początku był, ale teraz.Uśmiechnęłam.-Jest zupełnie inny.
     -Ah ta miłość-westchnęła Alex.-Zobacz co zrobiła z naszą małą, biedną, głupiutką Bellą-dodała, przytulając mnie i głaszcząc po głowie.
   Szybko wyrwałam się z jej uścisku.
     -Ej nie jestem mała i głupia.-Skrzyżowałam ręce na piersi, wydymając dolna wargę.
Dziewczyna wyszczerzyła się tylko i oparła o ścianę.
     -A Harry-spytała Cleo.-Jaki on jest?
     -Głupi.-Jednym słowem opisałam chłopaka, a reszta zaczęła się śmiać.
     -Nie wchodzę w szczegóły.-Szatynka pokręciła głową.
     -Skoro uważasz, że jest głupi, to po co brałaś go ze sobą?-Alex zrobiła zdziwioną minę.
     -Co!?-Celo zaczęła energicznie kręcić głową. Raz w moją stronę, raz w Alex.-Dlaczego ja o niczym nie wiem.
     -Sorki.-Zaśmiałam się nerwowo.
     -Och Bella, jak mogłaś zapomnieć mi o tym powiedzieć-mówiła chowając twarz w ręce i udając, że płacze.
   Od razu objęłam brunetkę, przytulając ją do siebie.
     -Daj spokój. Przecież możesz wpaść jutro to sobie z nimi pogadasz.
     -Z nimi?-spytała zdziwiona Alex, patrząc na mnie pytającym wzrokiem.
     -A tak.-Zaśmiałam się niepewnie.-Przyjechał jeszcze Brad z Jamesem i rodzicami.
Obie popatrzyły na mnie i pokręciły tylko głowami.
     -Jaki James?-Jako pierwsza pytanie zadała Alex.
     -Właśnie-poparła ją Cleo.
     -A jakiś kumpel Brada.-Wzruszyłam ramionami, odsuwając się od szatynki.
     -A dokładniej.-Blondynka podniosła brwi w geście oczekiwania.-Nazwisko proszę.
Podrapałam się po głowie. Nie mogłam sobie przypomnieć nazwiska chłopaka.
     -Jakoś Mc...-Przymrużyłam oczy.-Mc... McFlej. jakoś tak.-Ponownie wzruszyłam ramionami.
     -McVey!-krzyknęła Alex.-James McVey!
     -O właśnie.-Uśmiechnęłam się do niej.-Ale skąd ty go znasz?-spytałam po chwili ze zdziwieniem, ale blondynka jakby nie zwracała uwagi na moje słowa, tylko gadała sama do siebie.
      -O Mój Boże! Nie wierzę! On tutaj?-mówiła.
      -Hej Alex!-krzyknęłam, podnosząc się z miejsca i pomachałam jej dłonią przed twarzą.-Ziemia do Alex.
   Dziewczyna przestała mówić i spojrzała na mnie pytającym wzrokiem.
     -Skąd znasz Jamesa?
     -Skąd?-Jej poniesiony głos rozniósł się po małym turkusowym pokoju.-Skąd ja go znam? Oczywiście że z Internetu. On jest taki słodziutki i ten jego głos. Ah.-Przy każdym słowie żwawo gestykulowała rękami, a na koniec westchnęła.
     -Co?-Odchyliłam głowę lekko w tył, patrząc na nią lekko zdziwiona.
     -No z YouTube. Wrzuca tam swoje filmiki, i że ja nie poznałam Brada.-Klepnęła się otwartą dłonią w głowę.-Przecież to było oczywiste, że to on.-Nadal mówiła sama do siebie.
Pokręciłam głową i odwróciłam się w stronę Cleo.
     -Hej Cleo.-Uśmiechnęłam się do dziewczyny.-Pokazałabyś mi na laptopie te ich covery.
     -Ja ci pokażę!
   Blondynka od razu chwyciła laptopa Cleo i zaczęła coś wpisywać w wyszukiwarce. Natomiast my spojrzałyśmy najpierw na nią, a następnie na siebie i zaczęłyśmy się śmiać. Alex nawet nie zwróciła na nas uwagi. Po chwili wepchała się między nas na łóżku, z laptopem w rękach. Włączając jeden z filmików.
   Chłopak śpiewał nawet fajnie. Kiedy się skończyło blondynka włączyła inną piosenkę. Tym razem byli tam Brad i James. Muszę przyznać, że głos Brada zmienił się diametralnie. Jest teraz o wiele poważniejszy niż półtora roku temu. Cieszę się, że w końcu spełnił swoje marzenia.
***
     -Co!?-jęknęłam naciskając klamkę do drzwi wejściowych mojego domu, kiedy te nawet nie drgnęły.
   Na dworze zaczynało się już powoli ściemniać, a zegarek wskazywał godzinę osiemnastą.
   Westchnęłam głośno i usiadłam na huśtawce, odbijając się nogami od ziemi.
   Dlaczego nikogo nie ma w domu? Zapasowy kluczyk!
   Szybko podniosłam się z miejsca i podbiegłam do drzwi, podnosząc wszystkie doniczki po kolei. Kiedy odłożyłam ostatnią na swoje miejsce i nie znalazłam kluczyka. ponownie wróciłam na huśtawkę. Oparłam się plecami i łokietnik i przyciągnęłam nogi do klatki piersiowej. Owijając je ramionami i kładąc głowę na kolanach. Wzięłam głęboki wdech i zamknęłam oczy.
***
   Wszędzie było pełno małych, białych stokrotek. Tylko na środku polany znajdowało się stare, uschnięte drzewo. Niebo było całe przesłonięta białymi obłokami. Było jasno, ale nigdzie nie było widać słońca. Tak jakbym była w jakimś pomieszczeniu oświetlanym ze wszystkich stron.
   Spojrzałam na swój strój, który składał się jedynie z lekkiej białej sukienki, która bardziej wyglądała jakby w tym miejscu skłebiła się ogromna ilość powietrza, przybierając jej kształt. Miałam bose stopy, a moje włosy powiewały na lekkim wietrze.
  Ponownie spojrzałam na wielkie drzewo. Stała przy nim około pięcioletnia dziewczynka. O czarnych długich kręconych włosach i oczach tego samego koloru, które w ogóle nie odróżniały się od źrenic. Na sobie miała długi, ciemny płaszczy, który zakrywał ją całą z wyjątkiem prawej ręki, bladej jak śnieg. Którą była wyciągnięta obok. Siedział na niej duży i okazały orzeł. Ale nie taki zwykły orzeł. Ten był cały srebrny, a jego skrzydła zakończone były płomykami w tym samym kolorze.
   W pewnym momencie dziewczynka zrobiła krok w moim kierunku. Srebrny orzeł wydał z siebie głośny dźwięk i wzbił się w powietrze. Czarnowłosa schowała rękę pod płaszcz i powolnym krokiem szła w stronę miejsca, w którym stałam. Jej długie czarne włosy, opadające wcześniej po bokach swobodnie na pelerynę teraz powiewały pod wpływem ruchu. Przyglądałam się dziecku, dopóki nie stanęło na środku dzielącej nas przedtem odległości. W tym momencie za jej plecami pojawiła się inna postać. Tym razem był to chłopak. Z jego pleców wystawała para dużych, czarnych skrzydeł. Jego strój również był w tym kolorze. Długie spodnie, idealnie przylegające do jego nóg, koszula, a na niej błyszcząca skurzana kurtka. Kiedy przeniosłam wzrok wyżej chcąc ujrzeć jego twarz. Moje oczy natrafiły na maskę. Było widać jedynie blond, lekko kręcone włosy zaczesane do tyłu.
   Chłopak dotknął ramienia dziewczynki i z jej pleców również wyrosły czarne i okazałe skrzydła jak u chłopaka. Tylko mniejsze.
     -Witaj Bello-powiedział pewnym siebie głosem nie spuszczając ze mnie wzroku.
     -Skąd wiesz jak mam na imię?-Przyglądałam mu się uważnie. Próbowałam rozpoznać kto to jest, ale nikt w tym momencie nie przychodził mi do głowy.
     -Wiem o tobie dużo więcej niż myślisz.-odpowiedział tym samym tonem co wcześniej.
   Jego odpowiedź trochę mnie wystraszyła. Kim on jest? A co jeśli cos mi zrobi? Zaraz. Przecież to tylko sen. To nie dzieje się naprawdę. Przecież takie coś jak płonący orzeł i anioł ciemności nie istnieje.
     -Kim jesteś?-spytałam pewniej niż poprzednim razem. Chłopak tylko zaśmiał się głośno.
     -Nie poznajesz mnie?-spytał nadal rozbawiony tonem.
   Zaczęłam mu się bardziej przyglądać, ale nie mogłam w ogóle przypomnieć sobie jego twarzy.
     -Wiesz?-Wzruszyłam ramionami.-Jakbyś zdjął maskę to byłoby mi łatwiej.
   Chłopak ponownie się zaśmiał i pokręcił przy tym przecząco głową.
     -Dam ci małą podpowiedź-przerwał, a ja spojrzałam na niego wyczekującym dalszej części wzrokiem.-Pierwszy raz spotkaliśmy się w tym tygodniu-dokończył.
   Spotkaliśmy się? Przecież to niemożliwe. Przecież on jest... Aniołem? Nie to niemożliwe. Jedyne osoby jakie pierwszy raz widziałam w życiu, w tym tygodniu to... James?
   Ponownie spojrzałam na chłopaka. No ma blond włosy jak James, ale Jamesa są proste, a jego lekko kręcone. Nie to na pewno nie on. Pokręciłam głową. Mo w ogóle inną barwę głosu. Ale zaraz? Skoro jest Aniołem to chyba może zmienić wygląd i głos?
     -I jak?-spytał w końcu zniecierpliwiony.-Wiesz już kim jestem?
   Niepewnie skinęłam głową, a chłopak popędził mnie żebym mówiła.
     -James-powiedziałam szybko.-James McVey-dokończyłam niepewnie spoglądając w jego kierunku.
   Blondyn wybuchnął głośnym śmiechem. W tym momencie zupełnie nie wiedziałam o co chodzi. Nagle do moich uszu dobiegł czyjś cichy głos. Niezupełnie rozumiałam co mówi. Wytężyłam słuch. Blondwłosy chłopak nadal głośno się śmiał. Przeniosłam wzrok z niego na dziewczynkę i wtedy usłyszałam wyraźnie.
"Uciekaj!"
   Dziecko patrzyło na mnie wystraszonym wzrokiem, czekając aż wykonam jej polecenie.
     -Nigdy więcej nie waż się wypowiadać tego imienia i nazwiska w mojej obecności-warknął.
   Nagle wszystko zaczęło się rozmazywać. Chłopak wyglądał na jeszcze bardziej wściekłego, natomiast na ustach dziewczynki wykwitł przyjazny uśmiech.
***
Mam nadzieję, że się podoba. Jak tak to proszę zostawcie po sobie komentarze.

1 komentarz:

  1. Cudne opowiadanie *.*
    Zostałaś nominowana do Liebster Award więcej na http://ostatniemarzenie.blogspot.com/ :)
    i zapraszam też do przeczytania opowiadania:)

    OdpowiedzUsuń