Dochodziła prawie druga w nocy. Czyli za jakieś dwie godziny muszę być na lotnisku, żeby wylecieć do Polski. Wzięłam prysznic i ubrałam czyste ubrania. Spojrzałam na zegarek w telefonie. 03:02. OK. Została jeszcze tylko godzina. Złapałam swoje bagaże i weszłam do salonu. Ku mojemu zdziwieniu na kanapach siedzieli Zayn, Liam i Louis. Kiedy tylko zauważyłam tego ostatniego. Wiedziałam, że czeka nas jeszcze poważna rozmowa. Ale chłopak tylko uśmiechał się szeroko. Podeszłam do nich, stając obok kanapy.
-Hej-powiedziałam cicho-Louis-spojrzałam na niego-Musimy...-nie skończyłam ponieważ chłopak mi przerwał.
Wstał z kanapy przechodząc naokoło i stają obok mnie. Spojrzałam na niego lekko zdziwiona, przestępując z nogi na nogę.
-Bella-zaczął z szerokim uśmiechem na twarzy-Mam dla ciebie wspaniałą wiadomość-mówił z szerokim uśmiechem.
-Jaką?-spytałam zdziwiona.
-Za tydzień przyjadę do ciebie to Polski-powiedział z szerokim uśmiechem na ustach.
Nie mogłam uwierzyć w to co przed chwilą powiedział. Naprawdę przyjedzie mnie odwiedzić. Czyli wcale nie musimy na razie tego kończyć. Ma moich ustach od razu ogromny uśmiech. Zarzuciłam mu ramiona na szyję i mocno przytuliłam się do niego. Po chwili szatyn odsunął się.
-Ale to jeszcze nie koniec.
Już nie mogłam doczekać się co ma mi jeszcze do powiedzienia.
-Dziś nie będziesz leciała sama-zatrzymał się, a ja spojrzałam na niego pytającym wzrokiem-Jak wiesz prawie wszyscy wyjeżdżamy do swoich rodzinnych miejscowości na dwa tygodnie. Ale ja za tydzień jadę do ciebie. Więc tak. Rodzina Harry'ego od tygodnia jest na Teneryfie, więc on jedzie z tobą-rozłożył szeroko ręce, podnosząc brwi do góry.
Parzyłam na niego z widocznym grymasem na twarzy.
-No co?-spytał, opuszczając ręce-Nie podoba ci się moja niespodzianka.
-Wiesz wolałabym aby to był kto inny niż on-Wskazała. palcem na drzwi do pokoju chłopaka.
-No ale dlaczego?-spytał, robiąc skwaszoną minę-Przecież to twój kumpel.
Wzruszyłam ramionami, przymykając oczy.
-Sama nie wiem. Tak jakoś.
Louis uśmiechnął się szeroko i wrócił na swoje poprzednie miejsce. Wziął pilot i zaczął skakać po kanałach.
-To załatwione. Jedziecie z Harry'm do Polski-oznajmił, kiwając energicznie głową.
-No dobra-Wszyscy spojrzeliśmy na Liam'a, który po raz pierwszy zabrał głos odkąd tu przyszłam-No to teraz idźcie mu o tym powiedzieć.
Popatrzyłam na Louis'a wrogim wzrokiem.
-To on jeszcze o niczym nie wie!?-Rozłożyłam ręce przed sobą-Nie pomyślałeś o tym żeby to najpierw spytać się jego o zgodę!?-podniosłam brwi do góry w znaku zapytania.
Szatyn nic sobie z tego nie zrobił tylko wzruszył nieznacznie ramionami.
-Ale po co? I tak by nie miał tu co do powiedzenia-Wstał ze swojego miejsca i skierował się do pokoju Harry'ego-OK, to ja go obudzę.
Wszedł do jednego z pokoi i już po chwili można było usłyszeć zaspany głos Harry'ego, który mówił, że jest zmęczony i chce spać.
-Harry!-krzyknął nagle głośno Louis-Wstawaj, bo spóźnisz się na samolot!
-Co?-mruknął niewyraźnie, najwidoczniej mając poduszkę na głowie-Przecież ja zostaję w Londynie.
-Ależ skąd. Jedziesz z Bellą do Polski-poinformował go-Więc ubieraj się i za pięć minut widzę cię w salonie.
Po tych słowach opuścił jego pokój. Zajmując swoje poprzednie miejsce.
-No gotowe-rozłożył się wygodnie i poklepał miejsce obok siebie, żebym na nim usiadła-Chodź trzeba spędzić te kilka minut przed odlotem.
Przez cały czas kiedy Harry szykował swoje rzeczy. My rozmawialiśmy ze sobą. Liam obudził jeszcze Nialla, żebym mogła się z nim pożegnać.
Kiedy Harry w końcu pojawił się w pokoju, zaczęliśmy powoli wychodzić z apartamentu. We trójkę. Ja, Louis i Harry. Pojechaliśmy na lotnisko.
Przed odprawą pocałowałam Louis'a na pożegnanie i musieliśmy już wchodzić do samolot. Mam nadzieję, że ten tydzień szybko minie i już niedługo znowu będę mogła spotkać swojego chłopaka.
***
I jak?
Mam nadzieję, że się podoba.
Pozdrawiam i proszę o wsze komentarze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz